5 listopada 2020 r.
Zegarek zaakceptowałam – refreny życia
Zegarek  zaakceptowałam – refreny życia

Historia o innym czasie

Zaakceptowałam zegarek.

Moja transformacja trwa… Do codzienności weszły nie tylko takie rytuały, jak wchodzenie na konto by zobaczyć przyrost wpływów, ale bieganie dla przyjemności… ale spoglądanie na zegarek.

Były różne sporty, pływanie… siłownia… wszystko zdychało zaduszone brakiem konsekwencji.

Jeszcze bez zegarka
Codzienne treningi w czasie zarazy

Od 15 października 2020 czyli od 21 dni uprawiam regularnie ruch typu: jazda na łyżworolkach, chodzenie i teraz doszło bieganie. Nic by nie było w tym dziwnego dla wielu z was, ale dla mnie to dziwne jak diabli, bo jestem buntownikiem i bardzo często sabotuję moje rozsądne postanowienia.

Mój upór wyzwolił się pod wpływem łamania przejawów autonomii, kiedy byłam dzieckiem, aby przetrwać i doświadczyć nowego musiałam ukryć moją eksplorację świata. Zauważyłam, że kiedy mówiłam „nie” musiałam zrobić, jak chcieli i kiedy chcieli, by po kryjomu zrobić  tak jak ja tego chciałam. W wyniku takiego traktowania przez dorosłych i takiego mojego odbioru rzeczywistości, wykształciłam schemat postępowania z punktu widzenia logiki dość pokrętny.  

Kiedy moje  moje „nie” było łamane w zamian uzyskiwałam uwagę, której będąc „w normie” nie otrzymywałam. Już jako pięciolatek nabyłam umiejętności współgrania z otoczeniem. Perfekcyjnie dostosowywałam się by dostać uwagę, a za chwilę łamiąc zasady nałożone przez najbliższych, próbowałam tego co sama wymyśliłam.

Przekonałam się, że nie tylko podporządkowując się dostaję moje „głaski”, ale gdy rodzice odkryją moje nieposłuszeństwo też skupiam na sobie ich uwagę. Wystarczyło zrobić coś wbrew zapracowanym, zajętym sobą rodzicom i dostawało się upragnioną uwagę w postaci nagany, negatywnej opinii i ciszy w ich kłótni. 

 Przewrotnie cel był osiągnięty; uwaga dorosłych była – tylko…. to w dorosłym życiu nie działa.

Jeśli nasze działania są postrzegane jako działanie nie adekwatnie do okoliczności oraz obowiązujących powszechnie norm, nikt nie koryguje naszych błędów tak, jak kochający rodzic.  Moi rodzice nie używali kar cielesnych zbyt często, a konsekwentni w konsekwencjach nie byli bo rywalizowali między sobą. W tych okolicznościach wypracowałam cudowne metody uników, które w konsekwencji dawały mi uwagę obojga rodziców, a czasami zbierałam większe audytorium. Niestety w świecie poza stadłem rodziny najbliższej te metody zupełnie były do d…, w świecie dorosłych z takim sposobem koncentracji na sobie uwagi można uchodzić tylko za dziwoląga, którego się omija. A… ciało pedagogiczne głupiało w licznych szkołach. 

– Taka to była moja strategia „dziecka cienia” na zdobycie miłości i uwagi rodzica, która obecnie zaowocowała predestynacją w codzienności.

Używając mądrego języka. 

Kochani, od kilku tygodni zrozumiałam, że przez pięćdziesiąt lat życia ulegam swojemu dziecku cienia, a nie „ w d… mi się przewróciło” z dobrobytu, bo jakbym nie miała co żreć, to bym się za robotę wzięła, a nie szukała dziury w całym. Już nie mówiąc ile „piniędzy” ciężko zarobionych przez rodzicieli przepuściłam na te poszukiwania. 

Na moich oczach powstawały fortuny, rodziły się kariery, a ja byłam w wiecznym bajzlu mojego otoczenia. Co się narobiłam to rozwaliłam, nawet zatrudniona pani „dochodząca” niewiele pomagała. Dziś nie tylko na blacie kuchennym jest sprzątnięte w kuchni nr 1, ale i w kuchni nr 2. 

Pamiętacie moje live’y z pierdolnika, czyli kuchni dolnej i… moje sprzątania?

Wstydu nie miałam by to pokazywać, bo tak mi się chciało czyjejś uwagi i uważności, a tu „kuźwa” hejt; że cienias ze mnie, że nie mam nic do powiedzenia, że konkluzja i nauka z tego nie płynie. 

Dla mnie płynęła nauka, chociaż się trochę poobijałam. Efekt jest choćby w tym poście.  

Nim się zdiagnozowałam, od tych „pokazów” minęły 4 lata. Oczywiście w tym czasie nauczyłam się prowadzić sklep internetowy, obsługiwać social media. Zrozumiałam czego chcę i czego poszukuję. Olśnienie przyszło wraz ze zrozumieniem, że ja to nie ja tylko moje oprogramowanie. Po tym odkryciu nastąpiła akcja poszukiwania, jak odinstalować tego „virala” i znaleźć coś znacznie przyjaźniejszego dla mojego ja i… dla mnie bym rozpoczęła kolejną odsłonę mojej historii.  

Dla tych co nie mogą osiągnąć cudownego sukcesu i czują się na tle innych w czarnej d… polecam wam książki Stefanie Stahl i moje wynurzenia. Praktyka histeryka, co wymienia swoje oprogramowanie, w swoim własnym tempie i jest wystarczający dla siebie wreszcie taki jaki jest, ale już z zegarkiem na ręku. Hahaha!!!

Pierwszy zegarek

…dostałam na „I Komunię Świętą” nie lubiłam tego zegarka i żadnego po nim, aż do 22 października 2020 r. Od tej daty zaakceptowałam zegarek na mojej lewej dłoni. Dzięki tej przemianie powstanie „Historia o innym czasie” .

Buziaki

#refreny_życia #zegarek

Autorka Kinga Dumna wszystko co czytacie to praca mojej głowy i palców. 

W tekście wykorzystałam nazwę „dziecko cienia” używaną przez autorkę książki „Odkryj swoje wewnętrzne dziecko. Klucz do rozwiązania (prawie) wszystkich problemów”  – Stefanie Stahl


blog pasjobiznes bluzy z konopii bocian nad bugiem Bodyych Bodyych okulary Bodyych oprawki bursztyn domek letniskowy do wynajęcia dzianiny z konopii galeria sztuki gryczane hemoroidy hemoroidy wstydliwy problem hemp Kinga Dumna Studio kojący pocałunek konopie ludowe sposoby na ból marka własna miłość motywacja naturalna poduszka naturalne poduszki naturalny len objęcie morfeusza obraz olejny do salonu obraz olejny kwiaty obrazy olejne oprawki okularowe pasjobiznes pasjobiznes+50 poduszka do spania poduszka z gryki poduszki naturalne poduszki z gryki podświadomość powitanie rozkoszy profilaktyka zdrowotna refreny życia rozwój i świadomość Stare Mierzwice styl życia wakacje nad bugiem zafu do medytacji zdrowy sen

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.