16 stycznia 2022 r.
Uzdrów duszę – pokochaj siebie 012022
Uzdrów duszę – pokochaj siebie 012022

Uzdrów duszę – marzenie ściętej głowy wypełnionej nadmiarem programów.

Uzdrów duszę i pokochaj siebie jak to łatwo powiedzieć. Dla mnie to nadal jest wyzwanie, wszak wyczytałam, że do siódmego roku życia zaprogramowano nasze filtry postrzegania świata. Coraz częściej myślę, że to moja dusza wybrała w „krainie przejścia” takie programy by się udoskonalić. Coraz częściej ufam, że właśnie teraz moja dusza doświadcza tego czego jeszcze nie zaznała. Od wielu lat staram się zrozumieć moje zachowania i transformować je na wygodniejsze dla siebie, a tym samym dla otoczenia. Po datach wpisów na blogu możecie przejść proces mojej przemiany do 012022 wybierając w chmurze tag – rozwój i świadomość.

„Marzenia ściętej głowy” to program, którego skutków doświadczałam w życiu dość często. Jak powstał? Kiedy fantazjowałam, co będę w życiu robić, najbliższe istoty przytulały mnie czule – szeptały z miłością: „Dziecko… to marzenia ściętej głowy.”

Jeszcze tysiące innych programów, wcale nie w złości, a w miłości z intencją ochrony przed „złym światem”dano mi w posagu. Przejęłam, więc program ofiary z mlekiem matki, miłością ciotek i babek. Tak spotkały się programy rodowe ofiar ofiar i ukształtowałam się JA, a także wiele innych dziewczynek kuzynek w moim otoczeniu.

Moje marzenia „ściętej głowy” – od 2005 roku realizują się. Dzielę się z Wami doświadczeniami na tym blogu od 2017 r, gdyż ufam, iż takich osób podobnych do mnie jest tysiące. Jeśli zrozumiemy mechanizm naszego działania bariery religijne, czy etniczne, przestaną stanowić problem. Jeśli poznamy poziomy świadomości Davida Howkinsa zrozumiemy, że tylko poziom z jakiego się komunikujemy stanowi problem wywołujący irytację. Znajomość nazw emocji lub uczuć zawartych na skali, jaką opracował podczas 30 lat badań Hawkins, wyjaśni nam wiele niewiadomych z jakimi zderzamy się każdego dnia. To możecie sobie wygooglować, a ja podam kilka własnych przykładów jak zrealizować marzenie ( ś..j g…wy)

Medytacja 5 min dziennie
Medytuj conajmniej 5 minut dziennie

Uzdrów duszę, a pokochasz siebie

Przez wiele lat nie rozumiałam tej skali bo patrzyłam na świat przez filtr z poczucia winy, wstydu i pogardy. Ostatnie miesiące pracy nad sobą z coachem 1 na 1 przybliżyły mnie do zrozumienia moich bolączek i miotania się ze skrajności w skrajność. Od uwielbienia do nienawiści siebie, a także zakochiwania się i odkochiwania w tym co mam.

Co nas przybliża do chorób i frustracji? Różnica między tym co chcemy mieć, a czego nie potrafimy dojrzeć przy zestawie nabytych filtrów postrzegania. W naszym otoczeniu… dosłownie w zasięgu ręki jest wszystko, tylko tego nie widzimy. Nie słuchamy podszeptów wewnętrznego głosu: „Uzdrów dusze…”

Na szczęście mózg jest neuro-plastyczny i jeśli się czegoś nauczył to może się oduczyć bez względu na wiek.

Istota pełna winy, wstydu i pogardy nie jest zdolna siebie ukochać, bo musiała by dostrzec swoje poczucie winy, wstyd i pogardę do siebie i otoczenia. Kolejnym krokiem, jest zaakceptowanie tych swoich cieni i zintegrowanie nie tylko ze świadomością, ale na poziomie wyższym niż rozum. Nie wystarczy o tym wiedzieć, trzeba zacząć tym żyć. Zmienić swoje wibracje dotychczasowe i ich oddziaływanie na geny. Jeśli nie wybaczysz sobie winy, nie wybaczysz jej swemu bratu czy siostrze. Gdy nie widzisz w sobie cech zarówno „dobrych”, jak i „złych” nie zobaczysz ich u innych. Jeśli nie umiesz czegoś dostrzec, rozpoznać, ten bodziec, stan, uczucie, jest dla ciebie niedostępne.

Celowo piszę tu słowa dobry, zły w cudzysłowiu, bo nie zaznając dobra nie pojmiesz co to zło, nie poznając zła nie możesz tęsknic za dobrem. Masz pełen zestaw cech tzw. pozytywnych i negatywnych i każdą z tych cech powinieneś ukochać, wtedy Ci odpuści. Masz szansę przejść na wyższy poziom wibracji lub chociaż je zmienisz, a tym samym wydzielanie wciąż tej samej ilości kortyzolu i przestaniesz oddziaływać na łańcuch genów hodujący w tobie raka.

Ileż razy będąc prześladowcą w trójkącie dramatycznym zadawałam swoim ofiarom pytanie:

Dlaczego ludzie są tacy podli?

Dziś już wiem czerpaliśmy energię do działania z dawek dopaminy, kortyzolu i innych hormonów, niczym ćpuny z narkotyków, nakręcając się na wzajem. Zabrałam moim wybawcom czas wciągając w czcze dyskusje, by poczuć ten przypływ energii. Od kilkunastu miesięcy nawet przez myśl mi nie przejdzie wciągać bliskich w takie rozkminy. Kto lepszy? A… Kto gorszy? Kto lepsiejszy? Nie podnoszę im poziomu stresu.

Trzydzieści lat temu wyczekiwałam, aż moje sąsiadka przyjdzie z pracy, biegłam do niej, wylewałam na głowę wiadro moich „boleści”. Ponieważ była tak, jak ja zaprogramowana na ofiarę nigdy w życiu nie powiedziała mi, a mnie to „g” obchodzi, mam swoje życie. Ona żyła mną, a ja żyłąm nią. Znacie to z własnego doświadczenia? Ile przeputaliście w ten sposób czasu? U mnie to była rzeka czasu, bo takich, sąsiadek, kuzynek, koleżanek było w moim życiu sporo. Koniec tych pogawędek był jednakowy, po jakimś czasie nie mogłyśmy na siebie patrzeć. Żywiłyśmy się napięciem jakie stwarzały nasze spotkania, miłości w tym nie było… raczej.

Scenografia inna, lecz odgrywamy te same role

Każda z nas grała swoją rolę, ze swojego zestawu programów. Żadna nie była świadoma, że występuje w trzech osobach kata, wybawcy i ofiary. (- Trójkąt dramatyczny – sprawdź co to jest dokładnie. Na youtube jest wiele filmów na ten temat.)

Przyznam, że obecnie nie wiem co robią kobiety, które towarzyszyły mi w drodze mojego rozwoju.

Dziękuję wam, że pojawiłyście się w moim życiu, gdyby nie Wy, nic by mnie nie wypchnęło z granic mojego komfortu i nigdy bym nie zaczęła poszukiwać oświecenia w tej sprawie. Trauma po naszych rozstaniach (straciłam możliwość zatracania się w nałogu bycia w toksycznej relacji i produkcji hormonów stresu) była tak wielka z poczuciem winy i wstydu w roli głównej, iż zaczęłam szukać źródła i przyczyny w sobie naszych rozstań. Przestałam obwiniać, że takie do bani byłyście i pojęłam po wielu latach przemyślań waszą misję dla mojego rozwoju. Zrozumiałam, cóż we mnie jest takiego okropnego, że takie fajne dziewczyny mnie przestały lubić? Cichy głos szeptał: „uzdrów duszę” i „pokochaj siebie”.

Chłopaki też przestali mnie lubić w pewnym momencie, chyba ze trzynaście lat posuchy było. W toksycznych relacjach nie ma miłości jest uzależnienie od pobudzania emocji, lęku, wstydu, winy… Miłości w tym nie ma, napewno koherencji serca nie uświadczysz.

Moje Anioły kochane…

Tylko dzięki mogę Wam realizować mój program uzdrów duszę i pokochaj siebie. Gdybym nie doświadczyła lekcji, nie wiedziałabym co to odrzucenie, brak akceptacji, poczucie winy, wstydu i pogardy do siebie.

Jak się dowiedziałam empirycznie, zrozumiałam, że wiem co to jest. Mogę uwolnić mój cień i zintegrować z moją wyższą świadomością. Jeśli zrobię to z wdzięcznością, ukocham Was, moje Anioły, wpuszczę do mojego serca, już nigdy nie będziecie działały przeciwko mnie, tylko zawsze dla mnie.

Kiedy zaakceptowałam i ukochałam Was w moim sercu w tej samej chwili nastąpiło uwolnienie mojego/mojej;

  • Odrzucenia kobiet i mężczyzn,
  • Braku akceptacji świata, który jest jaki jest.
  • Poczucia odmian wszelakiej winy za to zrobiłam i nie zrobiłam
  • Wstydu, że jestem jaka jestem i jaka nie jestem. 
Tabela poziomów świadomości wg. D. Hawkinsa

To tylko jeden z przykładów moich uwolnień (programów) przy zastosowaniu metody Tippinga. Skompensowałam tu bardzo mocne przykłady siedzących w nas blokad, a we mnie chyba szczególnie siedzących, gdyż tak je wyeksponowałam.

Uważam, że czym więcej ludzi zrozumie zasady działania oprogramowania własnego systemu nieświadomości zintegrowanego z mózgiem (świadomością) to będzie nam łatwiej odnaleźć się w rzeczywistości i dostrzec miłość.

Uwielbiam obgadywać, dziwię się, że wciąż mnie to spotyka.

Takiego Anioła jak ja spotyka pręgierz i to w XXI w. Publiczna chłosta, po takich coachingach?! Dwa przykłady i koniec na dzisiaj, by zrozumieć jak trudno jest się uwolnić od cieni własnej osobowości i uzdrowić duszę.

W ramach rozwoju duchowego zapisałam się na Yogę. Takiej nauczycielki nigdy nie miałam, profesjonalistka, z empatią. Każdego w grupie traktuje jak indywidualność, nawet widzi w budowie anatomicznej różnice każdego z nas. Uwzględnia wiek, płeć i odmienności okresowe takie jak, ciąża, choroba. Czy myślicie, że pochwaliłam tę trenerkę, okazałam jej wdzięczność lub szacunek? Nie!!!

Bo… skoro już jestem po takich coachingach to chyba mi się to należy, jak psu buda.

A…. tu pewnego razu wpada inna pani na zajęcia. Raz, dwa, trzy… cztery, pięć! Następna figura. Nic nie widzi tylko realizuje program ćwiczeń zaplanowanych. Noooo… myślałam, że ducha wyzionę. Nic ze zmęczenia nie widziałam.

Z moim charakterem przed transformacją, pewnie już nigdy nie pojawiłabym się na kolejnych zajęciach, bo czułabym się oszukana i rozczarowana. Teraz przetrzymałam, popatrzyłam na to jak na lekcję pokory. Przyszłam na następne zajęcia do mojej cudownej nauczycielki, którą skomplementowałam. Wiecie co… nie byłam wstanie powstrzymać się od komentarza o Pani, która o mało co nie wykończyła mnie na poprzedniej lekcji. Mówiłam o niej z humorem i chyba z miłością. Wybaczyłam i tym samym poczułam, że moja dusza się uzdrawia.

Pokazywanie mnie przed klasą jako zły przykład nie było mi obce w młodości. Usłyszałam i trzydzieści osób, jakie zazwyczaj było w klasie, takie zdania jak:

  • Rzygać się chce, gdy cię widzę…
  • Jesteś zarozumiała, nie Dumna. – Na nazwisko miałam jak mam Dumna.
  • Dziewczyna jest jak szklanka, raz ją można stłuc.

Ten wizerunek mnie, jak rozumiem teraz, był budowany na niezdrowym wstydzie i poczuciu winy. Czyli mój mózg kontakt z autorytetem kojarzył jako podniesienie kortyzolu, wkurzenie, zażenowanie, wstyd, bezradność.

Nie tylko najbliższa rodzina, koleżanki, koledzy, ale i autorytety uczyły, że tak wygląda życie. Przetrwa tylko ten kto przejdzie przez to pole minowe nadziane hormonami stymulującymi odruch uciekaj bo zginiesz. Wystrzał hormonów dawał ekstazę, gdy „działka” przestawała działać nasz mózg szukał kolejnej. Mózg jest cudowny i daje nam czego chcemy, chcesz kolejnego stresu podam ci go mój panie… wyćwiczył się w szukaniu coraz to większych porcji nerwów z każdym rokiem.

Szkoła państwowa już dawno poza mną. Od lat trzymam mój mózg na odwyku nerwów napiętych, więc myślałam, że na płatnych zajęciach tanecznych jestem bezpieczna.

Takie były moje założenia, a życie wciąż daje lekcje uzdrawiające duszę.

Pandemia wybawiła mnie od zajęć tańca, gdzie trener, niby żarcikiem przed grupą, wskazywał na mnie, jaka to jestem wymalowana, w zbyt krótkich sukienkach i butach na obcasie. Dzięki „taktowi tegoż trenera tańca towarzyskiego” z moim partnerem poszliśmy w Warszawie do Milongi na Tango. Tu wśród elegancko ubranych Pań, byłam standardowa, a buty dla profesjonalnych tancerzy w jakich tańczyłam od zawsze, wypożyczali nawet w szatni. W Milondze trenerzy dbali o ramę, szyk i elegancję par tańczących oraz o postępy w nauce bez „osobistych wycieczek” do uczestników. Podobna atmosfera jak na lekcjach Yogi pełna profeska.

Byliśmy z moim partnerem zmotywowani do nauki, więc lekcje w Milondze rekompensowały mi mój dyskomfort na lekcjach z tym drugim trenerem. Poza tym chodziłam tam uczyć się tańczyć, ale… te prywatne wycieczki do mojej osoby przy całej grupie były irytujące.

Kurs tanga

Co się zmieniło po dwu latach przerwy i realizacji programu uzdrów duszę…

W wyniku Coronki-19 nasze tańce się urwały, ale od września 2021 już mogliśmy wrócić do naszego trenera „komentatora”. Zabrakło nam wymówek by nie iść, bo miejsce ćwiczeń jest 800 m od mojego domu. Do lekcji tańca nie mam zastrzeżeń, ale… poszłam tak ubrana jak zawsze i…?

Przed kilkunasto osobową grupą posłużyłam za przykład, że ćwiczenie w taaakich butach, czyli butach dla profesjonalnych tancerzy, grozi haluksami. Mało tego, jeśli ktoś nosi takie buty to będzie miał haluksy. Dowiedziałam się też, że jak się człowiek maluje na tańce to makijaż spływa, a mężczyźni wolą kobiety naturalne.

Na komunikat bezpośrednio do mnie oświadczyłam, że haluksów nie mam, choć mam 53 wiosny za sobą. Powiedziałam też, że tańczyłam w trampkach i pantoflach, a w skórzanych butach dla profesjonalnych tancerzy mnie tańczy się wspaniale.

Tyle mogłam zrobić, gdy ktoś przed kilkunastoosobową grupą zawstydzał mnie i projektował swoją wiedzę i doświadczenia na moją osobę. Mogłam to przemilczeć, zawstydzić się i przyjść na następną lekcję w kapciach i dresach, bez makijażu, zagryźć stres ciachem, a także obrazić się na naukę tańca. Zareagować agresją.

Tylko czy to była bym JA w obecnej wersji?

Dziękuję Ci mój Aniele trenerze za troskę, zmotywowałeś mojego partnera byśmy wrócili na Milongę. Mój Partner lubi zgrabne, zadbane kobiety, niezależne, z własną osobowością i kocha patrzeć się na zgrabne nogi. Kiedy się poznaliśmy funkcjonowaliśmy niezależnie jako dwie całości. Nie szukaliśmy drugiej połówki

Jeśli zamiast dwu całości zbiorą się dwie połówki, to najczęściej mamy dwóch/dwie/dwoje półgłówków. – Jak mawia mój coach osobisty.

W procesie uzdrawiania duszy i kochania siebie takie mam właśnie przemyślenia w 012022. Pokazałam na własnym przykładzie jak osoby, które nas triggerują pokazują nam programy jakie nami rządzą. Jeśli poznamy tabelę poziomów świadomości Dawida Howkinsa , mamy szansę na tą samą sytuację zareagować z innego poziomu świadomości. Kiedy mamy wiedzę o poziomach świadomości, mamy szansę nie uaktywniać kortyzolu, czy jakiegoś innego świństwa, od którego jesteśmy uzależnieni bo nikt nam nie pokazał, jak można inaczej reagować. To właśnie te hormony stresu oddziaływują na nasze chromosomy w łańcuchu genowym uaktywniając choroby.

Haluksy, a totalna Biologia

Z punktu widzenia totalnej biologii,  haluksy mają związek z konfliktami biologicznymi, takimi jak:

  • nieumiejętność decydowania o sobie w obecności matki,
  • usilnie próbuję uwolnić się od matki, ale nie potrafię,
  • konflikt porzucenia związany z matką. 

Nie uczono nas, jak zachować spokój w sytuacji stresogennej – korzystać z poziomu świadomości miłości i pokoju. Nie nauczono nas miłością uaktywniać te frakcje łańcuchów genowych by mistyczne procesy uzdrawiania stały się codziennością, a nie cudem.

Uzdrów duszę i pokochaj siebie

Jeśli zainteresowała Cię moja wypowiedź lub masz podobne doświadczenia napisz komentarz.

Dziękuję za Twoją uwagę autorka: Kinga Dumna

blog pasjobiznes bluzy z konopii bocian nad bugiem Bodyych bursztyn ból kręgosłupa domek letniskowy do wynajęcia domek nad Bugiem dzianiny z konopii flebolog galeria sztuki gryczane hemoroidy hemoroidy wstydliwy problem hemp Kinga Dumna Studio kojący pocałunek konopie marka własna miłość motywacja naturalna poduszka naturalne poduszki objęcie morfeusza obraz olejny do salonu obraz olejny kwiaty obrazy olejne oprawki okularowe pasjobiznes pasjobiznes+50 pieniądze poduszka do spania poduszka z gryki poduszki gryczane poduszki naturalne poduszki z gryki podświadomość powitanie rozkoszy profilaktyka zdrowotna proktolog rozwój i świadomość Stare Mierzwice styl życia wakacje nad bugiem zdrowy sen

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.